Większość zleceń zaczyna się tak samo: jest data, miejsce i liczba gości, a wszystko inne trzeba dopiero ustalić. Raz jest to sala weselna z pełnym zapleczem, innym razem dom rodzinny, świetlica bez kuchni albo namiot w ogrodzie. Zakres też bywa różny – od dowiezienia zimnej płyty i odjechania, po bufet z daniami ciepłymi, obsługą i uprzątnięciem sprzętu po wszystkim.
O tym, czy przyjęcie wychodzi dobrze, decyduje przede wszystkim planowanie godzin wydawania. Jedzenie ma być gorące wtedy, kiedy goście siadają do stołu, a nie godzinę wcześniej. Dlatego przy każdym zleceniu ustala się nie tylko menu, ale i to, o której podjeżdża transport, o której wychodzi pierwszy półmisek i co dzieje się między jednym a drugim daniem. Przy weselu to kilka punktów rozłożonych na kilkanaście godzin, przy przerwie kawowej – dwadzieścia minut, w które trzeba się zmieścić co do minuty.
Druga rzecz to ilości. Przeszacowanie kończy się jedzeniem, którego nikt nie ruszy, niedoszacowanie – pustymi półmiskami w połowie wieczoru. Liczy się na osobę, ale z poprawką na porę dnia, długość przyjęcia, proporcję dorosłych do dzieci i na to, czy poza bufetem jest jeszcze serwowany obiad. Trzecia to logistyka sprzętu: podgrzewacze, zastawa, stoły, dostęp do prądu i wody, droga dojazdowa i miejsce, w którym da się rozstawić bufet. W sali bez zaplecza kuchennego to właśnie sprzęt, a nie menu, wyznacza granice tego, co można podać.
Zdjęcia w galerii poniżej są poglądowe i tak je podpisujemy. Przyjęcia rodzinne to sytuacje prywatne, więc nie publikujemy fotografii z cudzych wesel czy komunii bez zgody gospodarzy. Zamiast tego pokazujemy charakter bufetów, które przygotowujemy, i opisujemy, jak prowadzi się typowe zlecenia. Scenariusze w kolejnej sekcji nie są opisem konkretnych, wykonanych przyjęć – to typy zleceń, które powtarzają się najczęściej, i sposób, w jaki się je planuje.